Blog
"Miej rację ale nie miej mocy tego udowodnić"
maxoo
15 obserwujących 13 notek 47423 odsłony
maxoo, 16 września 2011 r.

Tajemnicze "cztery" pierwszego pilota

Koniec 39 minuty ósmej godziny czasu polskiego. TU154M przelatuje nad dalszą radiolatarnią. Kierownik strefy lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny wypowiada:

Подходите к дальнему, на курсе, глиссаде, удаление шесть.

W rosyjskim stenogramie nagrania z kokpitu opublikowanym kilka miesięcy po katastrofie, odpowiedź dowódcy została oznaczona jako niezrozumiała. Wcześniejsze "Dalsza" wypowiedziane przez niezidentyfikowaną osobę odczytano prawidłowo.

W odpowiedzi na publikację polskich uwag do raportu MAK na początku 2011 roku, Rosjanie ujawnili stenogramy nagrań z tzw. wieży. Niezrozumiałą kwestię odczytano jako "Cztery" wypowiedziane po polsku.

W raporcie KBWL LP opublikowanym w lipcu 2011, na stronie 226 pliku PDF czytamy:

W momencie przelotu nad dalszą radiolatarnią dowódca, na komendę KSL:
„Podchodzicie do dalszej, na kursie, ścieżce, odległość sześć”, odpowiedział: „Cztery”. Świadczy to o przekonaniu dowódcy, że dalsza radiolatarnia oddalona jest 4 km od progu pasa, jak to ma miejsce na większości lotnisk wojskowych w Polsce.

Polski raport potwierdza rosyjską wersję stenogramu, interpretując przy tym słowa pilota jako mylne skojarzenie z lądowaniem na polskim lotnisku wojskowym.

Stenoramy nagrań z kokpitu i wieży opublikowane niedawno przez KBWL LP każą inaczej spojrzeć na kwestię wypowiedzianych tutaj słów.



 


 

Jak widać, słowa wypowiedzanie przez kpt. A. Protasiuka przez radio zostały wypowiedziane po rosyjsku a nie po polsku jak sugerowano nam przez ponad rok od katastrofy. Wypowiedzenie słów w jęz. rosyjskim świadczy o tym iż nie były one tylko pustym skojarzeniem, lecz mogły być bezpośrednio adresowane do kontrolerów.
Co więcej zostały one usłyszane i skomentowane na wieży.

Co sprawiło że dowódca wyraził zdziwienie a wręcz po rosyjsku zakwestionował odległość podawaną przez kontrolera ? Czyżby pilot dysponował kartą podejścia na której dalsza radiolatarnia miała być w innej odległości niż sześć kilometrów od progu pasa ??

Pod koniec 2010 roku w mediach pojawiła się informacja iż:

Bogdan Suchorski, pełniący służbę w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego na stanowisku II pilota Jaka-40, zeznał w prokuraturze, że wpisał współrzędne punktów opisanych w kartach podejścia do specjalistycznego programu komputerowego. Wynik wskazał, że położenie bliższej radiolatarni było zgodne z danymi odległości zawartymi w karcie podejścia, natomiast dalsza radiolatarnia była na czwartym kilometrze zamiast na szóstym. Także według Artura Wosztyla, pilota Jaka-40, odległość między radiolatarniami była w rzeczywistości o 650 m większa, niż zapisano to w karcie podejścia.

Wypowiedź pilota z 36 Pułku można łatwo zweryfikować poprzez sprawdzenie współrzędnych DNDB zamieszczonych na karcie. Co więcej na karcie podane są także odległości pomocy nawigacyjnych od progu pasa.

Niestety KBWL LP nie opublikowała w raporcie kart jakimi w czasie feralnego lotu dysponowali piloci. Nie znamy także zeznań pilotów Jaka-40 ani dowódcy załogi który 7 kwietnia lądował w Smoleńsku. Wątpliwe jest żeby karty podejścia zmieniły swoją treść między 7 a 10 kwietnia.

Nieaktualną kartę podejścia dla lotniska Smoleńsk Północny (z 2006 roku) można zobaczyć tutaj. Piloci na pewno z niej nie korzystali gdyż w stenogramie jest mowa u ustawieniu kursu magnetycznego pasa (na żyrokompasie ARK) na wartość 259 (261 na karcie z 2006 r). Różnica wartości wynika z faktu iż w ciągu ostatnich 4 lat wartość deklinacji magnetycznej w zachodniej Rosji wzrosła o ok 2st (wschód).

Podobno załoga korzystała z kart aktualizowanych w 2009 roku. Ksero pojedyńczej kartki miała przekazać ambasada RP w Moskwie, po uzyskaniu od Rosjan informacji że na lotnisku od tego czasu nic się nie zmieniło.

Wnioski:

7 i 10 kwietnia piloci prawdopodobnie dysponowali tymi samymi kartami. Trudno uzasadnić fakt zmiany zawartości kart w tak krótkim czasie.

Być może 7 kwietnia radiolatarnia nie była oddalona od progu pasa o 6km (także stąd zdziwienie pierwszego pilota który 7 kwietnia lądował w Smoleńsku jako drugi pilot ?). Nie opublikowano zapisów rejestratorów szybkiego dostępu z lotu 7 kwietnia.

Komisja zarzuciła pilotom złe wprowadzenie punktów nawigacyjnych do FMS a nie przejęła się zeznaniami pilota Jaka mówiącego o źle pracującej radiolatarni. Komisja stwierdziła jedynie że FMS był podstawowym źródłem danych o kursie pasa. Komisja nie przesłuchała pilota Jaka ani nie opublikowała zapisów rejestratorów szybkiego dostępu z Jaka-40 ! Parametr dyskretny MARKER potwierdziłby lub zaprzeczył tezę pil. Wosztyla o złym ustawieniu radiolatarni oczywiście pod warunkiem że nadajnik markera stał obok latarni.

Nie przesłuchano pilotów samolotów CASA którzy 7 kwietnia lądowali w Smoleńsku. Nie przesłuchano dowódcy TU154M wykonującego lot 7 kwietnia. Ta kwestia dla KBWL LP nie istnieje.

Odchylenie kursu o ponad 140m od osi pasa można wyjaśnić nie tyle wprowdzeniem do FMS punktów w złym odwzorowaniu (poprzednia notka udowadnia że nie miało to wpływu na odchyleniue toru lotu) co faktem korzystania przez pilotów z radiokompasu jako głównej pomocy w wysnaczeniu osi pasa !!!
Czyżby piloci wyznaczyli kurs w oparciu o źle ustawioną dalszą NDB ?

Rosjanie nie przysyłając nowych kart nie narażają się na oskarżenie o próbę oszustwa. Oni jedynie stwierdzili że nic się nie zmieniło .. To nieprawda. Latarnia na podejściu z kierunku 79 została wyłączona. Uniemożliwiło to wykorzystanie jej jako dodatkowej pomocy do wyznaczenia kursu pasa z drugiej strony. Rosjanie wiedzieli że Polacy nie mają dostępu do rosyjskich NOTAMów.

Wejście na  ścieżkę w odległości nie 10 a 8 km od pasa sugeruje że na karcie podejścia były dane wyznaczające scieżkę podejścia o większym nachyleniu.

"Cztery" nie oznaczało czterech mil do punktu referencyjnego ARP XUBS. Kontrolerzy podają odegłość do progu pasa. Po co pilot miałby informować KL o odległości mierzonej od zupełnie innego punktu i dodatkowo w innych jednostkach (milach a nie kilometrach) ?

MAK także nie opublikował wyraźnych obrazów kart podejścia jakimi dysponowali piloci. Być może dlatego rosyjska komisja z taką łatwością twierdziła iż piloci nie korzystali z radiokompasu do wyznaczenia kursu pasa. MAK uparcie twierdzi że piloci lądowali nie podejmując próby odejścia.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @ALL Witam !! No to wracamy do punktu wyjscia ???...
  • @paes64 To co Pan pisze da się potwierdzić na podstawie РУКОВОДСТВО ПО...
  • @Zbigniew Sobczyk-kajzer Aha i proszę nie mylić czujników z rejestratorami bo o nich mowa

Tagi

Tematy w dziale